dr Marcin Bogusławski, Dlaczego sztuka jest ważna?

Ponieważ w Projekcie „Znalezione, nie kradzione” będziemy również traktowali o sztuce, postanowiliśmy zapytać jej miłośnika, dlaczego warto o niej pisać. Zatem, dr Marcin Bogusławski o tym, dlaczego sztuka jest dla niego ważna? I dlaczego jego zdaniem,  jest ważna dla społeczeństwa?

 

dr Marcin Bogusławski …

 

Nie udzielę wyczerpującej odpowiedzi na te pytania, ale w trzech krokach naszkicuję kierunek, w którym podążałaby taka odpowiedź. Po pierwsze, przywiązany jestem do starogreckiego ideału kalokagathia. Kalos to piękno; agathos — dobro. Kalokagathia była ideałem wychowawczym, w ramach którego piękno wiązało się z dobrem, a człowiek winien dążyć do tego, by on sam i jego życie było piękne. Moim zdaniem sztuka posiada nie tylko wymiar estetyczny, ale egzystencjalny. Nie chodzi więc tylko o to, by coś się podobało lub sprawiało przyjemność, ale o to, co mówi o naszym życiu, jak tworzy świat. Przez to, że sztuka, jako pewna umowna całość, posługuje się nie tylko słowem, działa nie tylko na wzrok, pobudza nie tylko rozum, pozwala całemu człowiekowi doświadczać piękna-dobra, świata, tego, co nie da się wypowiedzieć słowami, a przez to kształtuje w człowieku swoiste punkty orientacyjne, pomocne w poruszaniu się po naszym świecie zdominowanym przez dużych prędkości, płynność, zmianę.

Idąc dalej, sztuka pozwala na kształtowanie się wspomnianych przeze mnie punktów orientacyjnych dlatego że otwarta jest na świat dużych prędkości, płynności i zmiany. Widać do doskonale choćby w literaturze, w której pojawiły się formy postrzępione, pokawałkowane, a jednak tworzące całość. Jako pierwszy przykład z brzegu przychodzą mi do głowy Niebotyki Mariana Pilota, nazywane powieścią hybrydową. Złożone są one z tekstów na pierwszy rzut oka nie mających ze sobą nic wspólnego. Są wśród nich formy dłuższe, ale i dwuzdaniowe. Część pisana jest w „języku siedlikowskim”, wyniesionym przez Pilota ze wsi Siedlikowo, gdzie się urodził, trudnym do zrozumienia dla współczesnego czytelnika. A jednak jest to powieść o śmierci, w tym o Szoah; jest to także powieść o kobietach i tym, że są „bardziej ludźmi od mężczyzn”.  W końcu jest to powieść o polskiej tożsamości, którą wielokrotnie ocalali chłopi, dlatego że ich gwary pozwalały przeżyć polszczyźnie pośród nawały francuszczyzny, niemczyzny, włoszczyzny czy rosyjskiego. Być może uda się to i wobec ofensywy angielszczyzny. Tak samo pokawałkowane i pozornie niespójne są symfonie Gustava Mahlera, które — jak pisał kiedyś muzykolog Bohdan Pociej — są tworzeniem świata (a świat, jak pisałem, jest właśnie taki pokawałkowany, płynny). Budują one świat z jego groteską, tragizmem, ale i nadzieją.

Dlaczego tak jest? Myślę, że dlatego iż sztuka — nawet jeśli pokawałkowana — zawsze jest konstrukcją, tworzeniem, eliminacją przypadku, który dominuje w naszym trwaniu w świecie. Nawet jeśli swym pokawałkowaniem, „miazgowatością” ma odpowiadać na „brak dostępności ładu, który przenika świat” (Jerzy Andrzejewski), to ta odpowiedź jest tworzona według określonych reguł, jest strumieniem światła rzucanym w chaos. Jak pisał Guillermo Cabrera Infante: „Są tacy, którzy postrzegają życie jako logiczne, uporządkowane, inni wiedzą, że jest absurdalne i zagmatwane. Sztuka (tak jak religia i nauka, a także filozofia) jest jeszcze jedną próbą rzucenia światła porządku w ciemności chaosu”.

Sztuka rzuca ów strumień światła między innymi dzięki swej zdolności do profanowania. To słowo w polszczyźnie brzmi groźnie, od razu kojarzy się z nagannym wykorzystaniem przedmiotów czy tekstów ważnych w jakiejś religii. Używam słowa „profanacja” nie w kontekście religijnym (wąskim), ale kulturowym (szerokim), w czym idę za włoskim filozofem Giorgio Agambenem. Chodzi mi to, że sztuka ma zdolność m. in. do ożywiania symboli, które, moim zdaniem, nie są żywe same z siebie, a ich uniwersalność oznacza zdolność do ich wskrzeszania w zmieniającym się świecie. Dzieje się to przez odrywanie ich od uświęconego, ale często już martwego kontekstu, i przenoszenia w świat naszych codziennych doświadczeń. Może to bulwersować, wywoływać gwałtowne reakcje itp., ale świadczy to tylko o tym, że spłowiały symbol znów staje się żywy, że może nam przekazać coś ważnego o naszym życiu i naszych czasach. Przykładem może być tu francuski hymn, aranżowano i remiksowano na różne sposoby. Czy wykorzystanie Mazurka Dąbrowskiego przez rapera nie byłoby w Polsce poczytane za profanację ? …

 

Dr Marcin Bogusławski (http://marcinboguslawskii.manifo.com/)

 

Szanowni Państwo, temat nie został wyczerpany. O sztuce widzianej oczami dzieci i młodzieży oraz oczami dorosłych będziemy jeszcze z Państwem rozmawiali. Zapraszamy też Artystów do uczestnictwa w naszym projekcie….

 

Dziękujemy

Zespół „Znalezione, nie kradzione”

 

2017  Znalezione, nie kradzione   globbers joomla templates